Kurs zoologii sentymentalnej. Wykład inauguracyjny
17 lutego 2008
Trudno na temat kotów powiedzieć coś więcej niż powiedział Terry Pratchett w książce Kot w stanie czystym (w oryginale The Unadulterated Cat). Pratchett jako pierwszy opisał takie zjawiska jak kocie szachy, bycie grzecznym; każda kolejna próba opisu jest zaledwie uzupełnieniem albo korektą jego ustaleń (na przykład, Pratchett twierdzi, że kot pozostawiony w mieszkaniu będzie za nami tęsknił jakieś 0,003 sekundy. Otóż z naszych wyliczeń wynika, że uczucie tęsknoty potrwa do 7 sekund, bo tyle wynosi średni czas przejścia od drzwi wejściowych do miski).
Jako dyscyplina naukowa zoologia sentymentalna mieści się gdzieś na obrzeżach oficjalnych nauk zoologicznych. Skażona złą metodologią, błędnymi hipotezami, zaczyna się tam, gdzie kończą się argumenty racjonalne i poparte dowodami. Nie ma dużej wartości naukowej, ale to wszystko, na co nas stać – w konfrontacji z kotem. Bo wobec kota jesteśmy bezsilni, w dziedzinie interpretacji kota znajdujemy się się mniej więcej tam, gdzie człowiek epoki prehistorycznej, który na widok kota podrapał się tępo po głowie, nic nie zrozumiał, po czym go udomowił.
“Wyobraźcie sobie tę sytuację – pisze Pratchett – Jesteście wy, z czołem jak para balkonów, i martwicie się o długofalowe efekty wpływu palenia ognia na środowisko, ściga was i chce pożreć większość dużych zwierząt planety, i nagle pomniejszona wersja jednego z najgorszych wchodzi do jaskini i mruczy. (…)
Pierwszy kot, który zbliżył się do jaskini, przeżył właściwie tylko dzięki zaskoczeniu. Był pierwszym zwierzęciem, jakie spotkał człowiek, które ani nie uciekało przed nim, ani nie pędziło ku niemu i nie śliniło się przy tym.
Wyraźnie go lubiło.A powodem tej sympatii był fakt, że kot już wiedział, że ludzie lubią koty.”
Pewnie, moglibyśmy uznać, że bycie kotem sprowadza się do instynktu, do kilkudziesięciu typów zachowań odziedziczonych z dziada kota i kota pradziada. Być może nawet rzecz dałoby się uprościć jeszcze bardziej, zredukować do miski, kuwety i poduszki, i dać kotu spokój, czym zresztą byłby uszczęśliwiony. Ale nie, przecież nie zostawimy tak kota bez komentarza. Za bardzo nas intryguje.
Poza tym, nie potrafimy się oprzeć pokusie antropomorfizacji kota. Wmawiamy mu uczucia, których nie doznaje, motywacje, które wcale nim nie kierują, i przemyślenia, które nie mogłyby się pojawić w umyśle tak zaabsorbowanym miską, kuwetą i poduszką. Poświęcamy więc za dużo czasu na analizy i interpretacje, z których kot by się uśmiał (mamy w ogóle podejrzenie, że koty wciąż się z nas podśmiewają, bo uważają nas za głupków), ale inaczej po prostu nie potrafimy.
Kociarstwo to tajemnicza sprawa, więc radzimy sobie, jak umiemy.
Komentarze
Jedna odpowiedź do wpisu “Kurs zoologii sentymentalnej. Wykład inauguracyjny”Zostaw swój komentarz. Jeśli chcesz mieć własny obrazek obok komentarza skorzystaj ze strony gravatar!
Uważam, że jest tu pewnie niedomówienie – gdyż do miski, kuwety i poduszki da się zredukować zachowania kota jedynie wykastrowanego. Pozostałe mają jeszcze inne, równie, a może równiej jeszcze niezrozumiałe preferencje.