Mój kot jest najlepszy. Twój też.

17 lutego 2008

Magazyny o tytułach „Mój Kot”, „Twój Kot”, „Nasze Koty”, „Nasze i Wasze Koty” to prasa dla szalonych, ludzi już pogrążonych w kocim szale, którzy chcieliby się pogrążyć jeszcze bardziej. Gdyby czytały ją koty, prawdopodobnie straciłyby do nas resztki szacunku. O kociej prasie będzie jeszcze kiedyś mowa, tymczasem warto się przyjrzeć jednej dziwnej skłonności, która te pisma łączy jak by ją zdefiniować? – skłonności do przekonywania czytelnika, że mój kot jest najlepszy, a przynajmniej lepszy niż twój.

Dowodzenie wyższości kota na kotem przyjmuje różne postaci. Najbardziej upiorną są relacje z kocich wystaw i targów dla hodowców, rozpisane na dwie lub trzy kolumny powierzchni gazetowej, długie, nudne i nieczytane przez nikogo oprócz pani Zofii z Kluczborka, właścicielki hodowli maine coonów, której kotek zwyciężył na konkursie w Sopocie (pani Zofia właśnie wkleja wycinek do albumu, kotek leży na kanapie i generalnie jest mu wszystko jedno, bo w tym roku zaliczył już Sopot, Warszawę i Wrocław).

Ciekawsze, choć bardziej irytujące są kocie elegie i kocie panegiryki. Te pierwsze mają charakter wspominkowy, dotyczą kotów, których już nie ma, ale kiedyś były – i były wówczas najlepsze, o czym czytelnika należy koniecznie poinformować. „Burasek mieszkał z nami przez piętnaście lat. Kiedy do nas trafił, miał niespełna kilka miesięcy. Zima była wtedy wyjątkowo ciężka…”. Burasek odznaczał się inteligencją, refleksem i zręcznością, a w ciągu piętnastu lat jego wesołe usposobienie wygenerowało tyle zabawnych anegdot, że grzechem byłoby się nie podzielić z czytelnikami choćby kilkunastoma.

Właśnie, kocia anegdotologia. O ile w kocich elegiach słychać nuty tęskno-nostalgiczne, o tyle w kocich panegirykach słychać śmieszek. Pusia wywraca spodeczek (śmiesznie, śmiesznie), Pusia włazi na drzewo i nie potrafi z niego zejść (straż pożarna, śmiesznie), Pusia spotyka Fafika (troszkę strasznie, ale potem też śmiesznie), Pusi wypada ząbek (oj, znowu śmiesznie). Motyw psikusów mojego kota – bardziej psikusowatych niż twojego – powoduje, że dobrze bawi się tylko właściciel Pusi. Prawdopodobnie chodzi tu o wmówienie innym kociarzom, że wybrali źle, bo tylko Pusia dostarcza tyle radości i miłych doznań. Jak ująłby to logik, każde k, że nie-Pusia, daje mniej powodów do dumy (rzecz jasna, Pusia ma na to wszystko odmienny pogląd: jak ją zdejmowali z drzewa, to wcale nie było do śmiechu, a Fafik jako pies był beznadziejny i się ślinił).

Przypomina to trochę rodzicielską dumę z niemowlaka, któremu najpiękniej na świecie się odbiło – podobieństwa kotów do dzieci to zresztą osobny wielki temat. Problem, przed jakim staje w tym przypadku obserwator, polega na tym, że musi się zgodzić z tezą, a jednocześnie jej zaprzeczyć. Nie sposób nie przyznać, że przygody Pusi na drzewie były rewelacją, a sama Pusia ma takie piękne futro. Jednocześnie, trzeba pielęgnować przeświadczenie, że to mój kot jest wyjątkowy, a jego perypetie w otoczeniu przyrody niczym nie ustępują opisanym. Futro ma równie piękne (o ile właśnie nie wyczołgał się spod szafy, trudno tam dotrzeć odkurzaczem… no, wiadomo). Unikalność mojego kota krzyżuje się z unikalnością wszystkich pozostałych kotów, z czego wynika już niezbicie, że każdy kot jest unikatem. Każdy jest piękny, rozkoszny i intrygujący i możemy sobie nawzajem zazdrościć naszych kotów.

Jednym słowem, mój kot jest najdoskonalszy. Tak samo jak twój.



Zobacz też:

Crazy for you
Kot jako bibelot
Niezależnie od okoliczności
TwitterBlipWykopEmailGoogle GmailPinterestShare

Komentarze

Jedna odpowiedź do wpisu “Mój kot jest najlepszy. Twój też.”
  1. Kasia mówi:

    Co za świetne, lekkie i dowcipne pióro!
    Jestem pod wrażeniem, dodałam stronę do ulubionych i będę tu zaglądać codziennie:)

    pozdrawiam

Zostaw swój komentarz. Jeśli chcesz mieć własny obrazek obok komentarza skorzystaj ze strony gravatar!