Dla tych, co na morzu

7 sierpnia 2008

W świecie kota bez większych zmian, jak można było się spodziewać. Leo jest krnąbrny, niegrzeczny i słucha Henry’ego Rollinsa. Ulubiona zabawa: wystawić pazur i drapać palce ludzkiej nogi. Noga zwija się z bólu, kot zachwycony.

Katia patrzy na to wszystko zdziwionym okiem, jak zwykle.

Z nowości: doświadczyliśmy przelotu największej ćmy w historii domu. Wielkości pięści, skrzydła miała nie ćmie, ale motyle (nie, nie był to motyl, poruszała się ćmowato). Oczywiście, koty chciały ją zjeść; kiedy wyrwalam ją z pyska Leosia, była już częściowo zjedzona. Jedną ręką zrzucałam koty z parapetu, drugą otwierałam okno, a trzecią ręką wypędzałam ćmę na powietrze. Mam nadzieję, że owad przeżył, chociaż nie wiem, nie pisze, nie dzwoni.

Ćmy takie są, trochę przyćmione.



Zobacz też:

Światowy Dzień Kota 2009
Zbliżenia
Wyjdę za ciebie, jeśli kot się zgodzi
TwitterBlipWykopEmailShare

Zostaw swój komentarz. Jeśli chcesz mieć własny obrazek obok komentarza skorzystaj ze strony gravatar!