29 września 2008
Tak, tak, wiemy, że w gruncie rzeczy powinniśmy się wstydzić; nie zamontowaliśmy na balkonie siatki zabezpieczającej przed wypadaniem, kot był zasadniczo nieupilnowany; ostatnia afera z przejściem kota na drugie piętro niczego nas nie nauczyła etc.
Oczywiście, kot wyleciał. Nie leciał długo, zaledwie jedną kondygnację w starym budownictwie; zresztą, leciał zdaje się, etapami – zatrzymując się po drodze na gałęziach dzikiego wina. Mniej więcej tak, jak Bruce Willis zlatuje w filmie z czegoś bardzo wysokiego: w trakcie lotu udaje mu się uwiesić jedną ręką na parapecie, parapet się urywa, zahacza drugą ręką o linię wysokiego napięcia, linia się rwie, Bruce spada, i wtedy podlatuje helikopter i go zgarnia.
Wobec braku helikoptera Leoś zleciał jednak na dół, na porośnięty bluszczem parkan, i tam się zatrzymał.
W takiej chwili myślisz sobie: spokojnie. Bez paniki. Załóż buty. Weź klucz do ogrodu. Nie myśl o tym, że kot może być ranny albo martwy, że zdążył już uciec w głąb ogrodu, skąd nigdy nie wróci, że jak się nie pośpieszysz, zaatakuje do ta dzika ogrodowa kotka. Nie wyobrażaj sobie tych wszystkich złych rzeczy. Idź i ratuj.
Oczywiście, nic mu się nie stało. Przybrudził sobie futro na zielono i lekko się zdenerwował. Po powrocie do domu zaczął się ganiać z Katią.
16 września 2008
Kolejny kotek ogrodowy, który nie chce pozwolić sobie pomóc. Ma zainfekowane oczy, niedowagę, pląsa na nim stado pcheł, ale kiedy zasadzamy się na niego pod krzakiem, okazuje się, że bardzo szybko biega. Szybciej niż my.
Chociaż w sumie to krzepiące. Jeżeli dwumiesięczne kocię jest w stanie przechytrzyć dwójkę dorosłych ludzi, to może nie taka z nas korona stworzenia, jak by się mogło nam wydawać.
11 września 2008
Zwierzę nie jest rzeczą, ale człowiek nie jest też meblem. Jeżeli koty któryś już raz w ciągu dnia przebiegają po nas w trakcie swoich gonitw, mamy prawo czuć się rozżaleni.
Siedzimy kulturalnie na kanapie, pijemy herbatkę, a tu nagle kocie biegi. Jeden leci po brzuchach, drugi odbija się od głowy – i żeby chociaż jakieś “przepraszam, śpieszę się” albo “proszę się przesunąć”. Nic, lecą dalej.
Kiedy Katia była młodsza, mościła się wieczorem na szafie nad łóżkiem, a w środku nocy bezceremonialnie zeskakiwała na nas, śpiących. Czuliśmy się trochę jak materac.
8 września 2008


Akurat ta nie była jakoś specjalnie trudna.
7 września 2008
Czekamy na posiłek.
Staramy się być jak najbliżej lodówki.
6 września 2008
Jest to stan, w jakim pozostaje kot tuż po tym, jak bierzemy go na ręce, a tuż przed tym, jak drapie nas w oko albo gryzie w nos. Obejmuje raptem kilka sekund, w czasie których zaskoczenie kota przechodzi w niedowierzanie, a niedowierzanie w gniew skutkujący wściekłością.
Kot w stuporze wygląda wyjątkowo głupio (zdjęcie obok), z tą rozdziawioną paszczą i okrągłym zdziwionym okiem.
Stupor był zawsze specjalnością Katii. Leo zachowywał się dotąd poprawnie, więc kiedy po raz pierwszy popadł w stupor, byliśmy niemile rozczarowani.