24 listopada 2008
Podaż kota
Dlaczego podaż kota tak dramatycznie przewyższa popyt na kota?
Listopad pod znakiem kocich adopcji – tych udanych i tych niedoszłych.
24 listopada 2008
Dlaczego podaż kota tak dramatycznie przewyższa popyt na kota?
Listopad pod znakiem kocich adopcji – tych udanych i tych niedoszłych.
22 listopada 2008
Zaczęło się!
Kiedy jeden kot leży na kaloryferze (nad aspektem wygody tej pozycji już się kiedyś zastanawialiśmy) , drugi siedzi na dole przy rurce doprowadzającej ciepło. Jest to przykład maksymalnego wykorzystania domowej infrastruktury grzewczej dla kociego zapotrzebowania na ciepło.
Nam jest pewnie trochę chłodniej w mieszkaniu niż mogłoby nam być, gdyby dwa koty, w sumie ponad 10 kg, nie okupowały grzejnika.
Straty ciepła powodowane przez koty powinniśmy uwzględnić w projekcie termomodernizacji budynku, ale chyba nie ma na to odpowiednich wskaźników. Kubatura pomieszczenia razy moc kaloryfera razy szczelność okien minus kot?
21 listopada 2008
Mniej więcej dwa tygodnie po zabiegu i kot, i my odczuwamy pewien brak. Coś się skończyło, czegoś już nigdy nie będzie. Zaczyna się etap statecznego kocura kastrata, gnuśnawego i z lekką nadwagą. Będzie siadać na stole i przysypiać na siedząco (kot się wtedy delikatnie kiwa – prawdopodobnie po to, żeby samego siebie przekonać, że całkiem jeszcze nie zasnął).
Czegoś więc brakuje i jedyną, jedyną metodą, żeby ten brak zrównoważyć jest nieskończenie wiele atrakcyjnych posiłków.
17 listopada 2008
Więc tak: zaczęło się od ognistego seksu z kapciem pod fikusem. Było namiętnie i przygodnie.
Odkąd pod fikusa wstawiliśmy pudło (zwykłe, szare pudło), kot postanowił się ustatkować. Zaniósł kapeć do pudła w zębach i powściągnął wodze namiętności. Teraz więcej rozmawiają, wyobrażają sobie wspólną przyszłość, może nawet planują dzieci.
14 listopada 2008
A właściwie dlaczego nazwaliśmy koty: Katia i Leon, czemu nie Mrunia i Miluś? Albo Mruczuś i Milusia?
Na zdjęciu: niedoszły Miluś sprzed kilku miesięcy, kiedy już się okazało, że milusio nie będzie.
8 listopada 2008
No więc tak jest po kastracji. Właśnie tak.
Tłumaczymy to hormonami. Po domu chodzimy w skarpetkach.
7 listopada 2008
Już na początku nie było większych problemów, bo kot sam wlazł do transportówki.
Kolejnym brakiem problemu była narkoza, z której kot całkowicie wybudził się w 3 godziny. W czwartej godzinie skakał już po pawlaczach i bił Katię.
5 listopada 2008
Dogłębna miłość do kapcia.
Koci odpowiednik Pieska Leszka z Kartonów w 4fun. Chociaż Piesek Leszek chyba jeszcze nie robił tego z kapciem.
4 listopada 2008
Jak donosi “Dziennik“:
Sąd nie miał wątpliwości: pisanie o prezydencie Lechu Kaczyńskim i jego bracie Jarosławie “Kaczory” nie jest znieważeniem prezydenta.
O braciach Kaczyńscych od dawna wielu Polaków mówiło “Kaczory”. (…) W tekście “Miękkie nogi” Pilch używał natomiast określeń “chore jak koty Kaczory”, “Mruczne Kaczory”, czy “złe jak borsuki Kaczory”.
I dalej:
Według mecenasa Henryka Siocha, reprezentującego Kancelarię Prezydenta, badająca sprawę sędzia Alina Rychlińska doszła do wniosku, że określenia “Kaczory” nie można uznać za znieważające, bo nie zawsze czymś takim jest porównywanie ludzi do zwierząt. “Np. obraźliwe będzie powiedzieć o kimś <ty świnio>, ale na pewno nie mówienie, że jest się <odważnym jak lew>, <głodnym jak wilk>, czy <wiernym jak pies>” – przytaczał prawnik. “Nie można więc się zgodzić, że porównanie kogokolwiek do kota lub borsuka jest wyrazem pogardy i uwłacza jego czci” – dodał.
Oczywiście. Porównanie kogokolwiek do kota nie jest wyrazem pogardy. Ale do borsuka już tak.
3 listopada 2008
W czwartek kastrujemy Leona. Nie jest to specjalnie miła okoliczność, ani dla nas ani dla kota, ale nie ma wyjścia.
Przez tych kilka miesięcy od osiągnięcia tzw. dojrzałości płciowej Leon zdążył przekopulować większość naszych swetrów, szalików, ręczników; kopulował z naszymi nogami, rękami, plecami, a najbardziej ukochał sobie szlafrok.
Miał dziesiątki przygodnych kontaktów seksualnych z obiektami, które się do tego nie nadają. Z obiektami, które nawet nie są żywe.
Raz próbował kopulować z porzuconą na ziemi brudną skarpetką. To chyba wtedy zdecydowaliśmy, że nie ma co wstrzymywać kastracji.