29 stycznia 2009
Zdjęcie wspominkowe z czasu, kiedy Katia dochodziła do siebie po sterylizacji. Białego kaftanika nie znosiła, uporczywie próbowała go zdjąć.
Ukojenia szukała w ramionach szympansa. Tworzyli piękną parę, chociaż związek szybko się rozpadł. Jak to związki kotów z szympansami.
25 stycznia 2009
Nikt nie opisał kocich szachów równie dobrze, jak Terry Pratchett w książce “Kot w stanie czystym”. A Pratchett opisał je tak:
Jako teren gry niezbędne jest coś wielkości niedużej wioski. W rozgrywce może brać udział do kilkunastu kotów. Każdy z nich wybiera punkt obserwacyjny: dach, mur składu węgla, strategiczny róg ulicy albo — w spokojnych wioskach — środek drogi, i siedzi tam. Myślicie sobie, że znalazł po prostu miłe miejsce, żeby wygrzewać się w słońcu, dopóki nie zauważycie, że każdy z kotów widzi przynajmniej dwa inne. Ruchy wykonywane są jako rodzaj błyskawicznego przeczołgiwania się, z brzuchem niemal dotykającym ziemi. Zasady są dla ludzi dość niejasne, choć wydaje się, że celem rozgrywki jest, by widzieć wszystkie inne koty, samemu pozostając niewidocznym. To jednak tylko spekulacje; być może, prawdziwa gra toczy się na jakimś tajemniczym wyższym poziomie, niedostępnym dla zwykłych ludzkich umysłów, jak krykiet.
22 stycznia 2009
Na pierwszy rzut oka – genialne. W drewnianej szafce mieści się centrum zarządzania kocią kupą: kuweta, łopatka, żwirek i inne akcesoria. Kot nie epatuje gości wydalaniem przed publicznością. Jest czysto i elegancko. Najprzykrzejszy aspekt opieki nad kotem został pokonany.
Jedynym słabym punktem kuwety-udającej-szafkę jest zapach. Kiedy elegancki kot wejdzie do eleganckiej szafki i narobi, całą elegancję diabli wzięli.
Kuwetę produkuje firma The Refined Feline – jedna z tych kocich firm, które swoją historię zaczynają wspomnieniem:
It all started with a cat named Kerpal.


21 stycznia 2009
Naukowcy wreszcie zabrali się za jakiś porządny temat (chociaż nadal nie przebadali dogłębnie problematyki leczenia kaca, czekamy, czekamy).
Udowodnili, że opieka nad psem wyzwala równie pozytywne uczucia, jak opieka nad dzieckiem. Za Dziennikiem:
Pies cieszy tak samo, jak dziecko
U ludzi opiekujących się psami pojawia się nadmiar hormonu obecnego także, gdy człowiek pielęgnuje niemowlę. Oksytocyna – hormon przyjaźni – wywołuje silny związek między opiekunem i podopiecznym. I to niezależnie, czy chodzi o związek między ludźmi, czy między człowiekiem i zwierzęciem.
Gdyby przebadali pod tym kątem właścicieli kotów, prawdopodobnie wyniki byłyby podobne, ale nieco inne: opieka nad kotem jest jak opieka nad dzieckiem, tyle że bardzo niegrzecznym.
20 stycznia 2009
Na starych etykietach zapałek czechowickich. Koty z tamtych czasów nie przejmowały się polityczną poprawnością i paliły.
Etykieta wyczajona na Modern Cat przez zawsze czujnych kociarzy z forum miau.pl.

14 stycznia 2009
Te smutne, głodne, żebracze oczy kota, które śledzą każdy ruch twojego widelca, kiedy właśnie przystępujesz do posiłku. Ten koci wzrok, który prześladuje cię na mocy jakiegoś nieznanego paragrafu w Ustawie o ochronie zwierząt, który prawdopodobnie nakazuje dzielenie się z kotem posiłkiem, niezależnie od jego zawartości.
“Przecież koty nie jedzą makaronu”, próbujemy tłumaczyć. Otóż nie, kot jest przeświadczony, że makaron z sosem to właśnie to, czym koty żywią się od wieków, czym zaczęły się żywić już z chwilą udomowienia, więc daj mi tę kluskę, no dawaj ją teraz, bo jestem bardzo głodny.
Próbujemy strącać kota ze stołu, przesuwać talerze, ale oczy kota są zawsze w zasięgu naszych talerzy. Robi nam głupio, więc w końcu dajemy kotu tę kluskę, którą on obwąchuje, oblizuje i zostawia na podłodze, bo ostatecznie nie spełnia jego oczekiwań.
Ale inna kluska na pewno będzie lepsza. Więc daj mi jeszcze jedną, no daj, jak możesz tak jeść i nie częstować, spójrz, jaki jestem głodny itd.
10 stycznia 2009
1. Korzystanie z kuwety w środku nocy.
Bezapelacyjnie miejsce pierwsze. Nawet pomimo naszej pełnej świadomości, że kot musi czasem załatwić się w nocy, że ludzie też chodzą w nocy do ubikacji… Po prostu przypuszczamy, że koty robią to złośliwie.
2. Grzebanie w żwirku – bez związku z prymarną funkcją kuwety.
Kot wkłada do kuwety jedną łapę i szura, szura, szura. Na przykład wtedy, kiedy próbujemy się skupić nad czymś ważnym.
3. Wyrzucanie zawartości kuwety poza kuwetę.
Dotyczy zwłaszcza kupy – kot zakopuje ją tak intensywnie, że kupa wylatuje z kuwety i wlatuje prosto w nasze buty.
4. Załatwianie się chwilę po sprzątnięciu kuwety.
Nie ma takiego czystego żwirku, który by zaraz nie został zanieczyszczony. Lepiej zachować łopatkę w ręku.
5. Traktowanie kuwety jak piaskownicy.
Zabawa małych kotów. Podłoga wokół kuwety permanentnie przysypana żwirkiem.
6. Załatwianie się w ważnej chwili.
Kiedy witamy bądź żegnamy gości, w trakcie odczytu licznika gazowego itp.
7. Odmowa korzystania z kuwety po zmianie gatunku żwirku.
Chcieliśmy przetestować peletki albo żwirek silikonowy, ale nie, kot się zaparł i nie używał kuwety, dopóki nie kupiliśmy tego, do którego się przyzwyczaił.
8. Siadanie na blacie kuchennym tuż po wyjściu z kuwety.
Ze żwirkiem przyczepionym do łap i czymś tam jeszcze pod ogonem. Czasami koty siadają nam na talerzach.
9. Przeszkadzanie drugiemu kotu, kiedy tamten siedzi w kuwecie.
Jeden siedzi w środku i robi, drugi siada naprzeciw i się przygląda albo zaczepia łapą. Każdy by się zdenerwował.
10. Połowiczne korzystanie z kuwety.
Zwyczaj kociąt – wkładają do kuwety jedynie przednią część ciała i w tej pozycji się załatwiają. Na koniec, zadowolone z siebie, zakopują czysty żwirek i czekają, aż sprzątniemy podłogę.