To kot. A to kota ryba
15 listopada 2009
Nigdy, przenigdy, pod żadnym pozorem nie zostawiajcie na blacie kuchennym nieupilnowanej ryby. Nawet jeśli kot przed chwilą wchłonął pierwszego fileta, kulturalnie pokrojonego i podanego w miseczce i jesteście w przekonani, że to wystarczy.
Otóż nie wystarczy. Reglamentacja ryby to według kota jakieś naruszenie praw zwierząt – prawa kota do ryby, prawa kota do jedzenia więcej niż potrzeba, czy jakoś tak. W każdym razie, kiedy próbujecie odebrać rybę, kot zachowuje się agresywnie, nieadekwatnie do sytuacji, jakby ryba była w tym momencie czymś więcej niż rozmrożonym filetem z mintaja, a kot walczył o prawo do ryby w imieniu całego swego gatunku.
Zobacz też:
Komentarze
Odpowiedzi: 2 do wpisu “To kot. A to kota ryba”Zostaw swój komentarz. Jeśli chcesz mieć własny obrazek obok komentarza skorzystaj ze strony gravatar!
Zainspirowana pw tekstem kupilam ostatnio kotu najswiezszy najlepszy kawalek tunczyka, z nadmorskich holenderskich kurortow – nawet w sklepie powiedzialam sprzedawcy zeby odkroil najlepszy kawalek bo to dla kota. Ja i tuczyk poszlismy do domu, zdjelam z niego folie po czym zblizylam go do zdziwionej twarzy kota o on uciekal! Czy widziales juz kiedys kota uciekajacego na widok tunczyka? Potem polozylam go w misce (tunczyka) i tunczyk rozlozyl sie w przeciagu kilku dni, nietkniety nawet wibrysem przez kota….
pozdrawiam
Kot uciekający przed rybą – intrygujące. W ogole kot, ktory ucieka przed jedzeniem, to jakas nowosc