Kot? Zwid.

10 marca 2010

133 kilometry od kotów i nie moje mieszkanie.

Zbliżam się do lodówki, odruchowo patrzę przez ramię.

Czy to kot?

Nie, tylko zwid.

  • Facebook
  • Twitter
  • Blip
  • Wykop
  • Google Gmail
  • Share/Bookmark

Komentarze

Odpowiedzi: 8 do wpisu “Kot? Zwid.”
  1. xyz mówi:

    No właśnie…też tak mam. To się leczy?

  2. admin mówi:

    Pomaga tylko powrót do domu i okład z ciepłego kota.

  3. Ewa mówi:

    Przyzwyczajenie drugą naturą. Wchodząc do domów znajomych (niezakoconych) patrzę pod nogi, by niechcący nie wypuścić z mieszkania kota…

    A i posiłki spożywane poza miejscem zamieszkania jakieś takie dziwne: nie trzeba mieć oczu dookoła głowy, skanujących otoczenie w celu uprzedzenia ewentualnej kociej napaści. Nuuuda… ;)

  4. admin mówi:

    Brak sierści w obcych domach również jest zaskakujący. Ogólnie brak się czuje, jakiś brak.

  5. rudomi mówi:

    święta prawda – ciągle na tym się łapię, że jak jestem w gościach, to brakuje mi jakiegoś futra do pomiziania. Bez sensu, aż nie wiadomo czym ręcę zająć. Gospodarze wiele na tym tracą.

  6. admin mówi:

    Gospodarzy trzeba zakocić! Jak sobie pomysle, ile jest mieszkan, w ktorych by mozna upchnać po kocie.. Ale wytrwale się przed zakoceniem bronią.

  7. rudomi mówi:

    ja też zawsze o tym myślę – jakby ich przekonać, jak zakocić. I oczami wyobraźni będąc u nich widzę kota na kanapie, kota na stole, kota na moich kolanach… czy to normalne? ;)

  8. admin mówi:

    tak, tak, tak, calkowicie normalne

Zostaw swój komentarz. Jeśli chcesz mieć własny obrazek obok komentarza skorzystaj ze strony gravatar!