Kot? Zwid.
10 marca 2010
133 kilometry od kotów i nie moje mieszkanie.
Zbliżam się do lodówki, odruchowo patrzę przez ramię.
Czy to kot?
Nie, tylko zwid.
Komentarze
Odpowiedzi: 8 do wpisu “Kot? Zwid.”Zostaw swój komentarz. Jeśli chcesz mieć własny obrazek obok komentarza skorzystaj ze strony gravatar!
No właśnie…też tak mam. To się leczy?
Pomaga tylko powrót do domu i okład z ciepłego kota.
Przyzwyczajenie drugą naturą. Wchodząc do domów znajomych (niezakoconych) patrzę pod nogi, by niechcący nie wypuścić z mieszkania kota…
A i posiłki spożywane poza miejscem zamieszkania jakieś takie dziwne: nie trzeba mieć oczu dookoła głowy, skanujących otoczenie w celu uprzedzenia ewentualnej kociej napaści. Nuuuda…
Brak sierści w obcych domach również jest zaskakujący. Ogólnie brak się czuje, jakiś brak.
święta prawda – ciągle na tym się łapię, że jak jestem w gościach, to brakuje mi jakiegoś futra do pomiziania. Bez sensu, aż nie wiadomo czym ręcę zająć. Gospodarze wiele na tym tracą.
Gospodarzy trzeba zakocić! Jak sobie pomysle, ile jest mieszkan, w ktorych by mozna upchnać po kocie.. Ale wytrwale się przed zakoceniem bronią.
ja też zawsze o tym myślę – jakby ich przekonać, jak zakocić. I oczami wyobraźni będąc u nich widzę kota na kanapie, kota na stole, kota na moich kolanach… czy to normalne?
tak, tak, tak, calkowicie normalne