Kot kleptoman
26 lutego 2011
Nareszcie kot, który do czegoś się przydaje. Poznajcie Dusty’ego – kota wyspecjalizowanego w redystrybucji dóbr. W ciągu trzech lat podprowadził sąsiadom i przyniósł do domu pod osłoną nocy około 600 przedmiotów. Kradnie buty, rękawiczki, bieliznę, zabawki oraz kostiumy kąpielowe. Sąsiedzi już się przyzwyczaili i nie zamierzają zawiadamiać prokuratury.
Zobacz też:
Komentarze
Odpowiedzi: 7 do wpisu “Kot kleptoman”Zostaw swój komentarz. Jeśli chcesz mieć własny obrazek obok komentarza skorzystaj ze strony gravatar!
Oj, oj, mój półroczny kot kradnie pomadki, długopisy i zakrętki od butelek, a wczoraj ściągnął mi plasterek salami z kanapki. Muszę mieć na niego oko, bo też wyrośnie na postrach okolicy
Muszę przyznać, że sława Dusty’ego już do mnie dotarła:) Mój prywatny ojciec zresztą już od lat próbuje skłonić białego kota, by przemykał się po śnieżnych połaciach i robił rekonesans dóbr sąsiedzkich, ale musi popracować jeszcze nad motywacją. Z drugiej strony nie wiem jak bym zareagowała na widok kocura ze stanikiem w pysku…
Ale kradzież stanikow i dlugopisów może być pierwszym etapem treningu, który będzie miał na celu wyszkolenie kota w kradzieży portfeli. Być może to właśnie przyszłość kotów, które – odkąd przestały polować na gryzonie – potrzebują jakiejś nowej funkcjonalności w gospodarstwie domowym. Koty kradnące stałyby się w ten sposób dodatkowym źródłem przychodów dla rodziny.
A może ten kocur kradnie staniki na znak protestu – bo źle dopasowane?
Taki kot wytrenowany do okradania sejfów… żadnych linii papilarnych, żadnego hałasu, żadnych podejrzeń… no bo kto by podejrzewał kota?
Ktoś wie jak kota wytrenować? Bo mi się marzy willa z basenem na Karaibach…
:D:D
Zagladam tutaj od jakiegos czasu, dzisiaj postanowilam sie ujawniic
Kotka mojej wnuczki przynisla do domu kostke zoltego sera, zapakowanego w folie i z cena, poniewaz nikogo nie bylo w domu zostawila “prezent” na progu. Mozliwe ze ukradla komus z reklamowki, bo pare metrow od domu jest sklep spozywczy. A jednego dnia przyniosla do domy kotlet mielony, jeszcze cieply.
Piękna historia. Potrzeba jeszcze tylko ziemniaczków, surówki z kapusty i można otwierać bistro “U Kota”. Panie kelnerze, w mojej zupie są trzy włosy oraz pazur.