Caryca Jekatierina
10 lipca 2011
Czyli Katia. Jedyny znany nam kot, który zaliczył podróże samochodem, metrem, tramwajem, autobusem, pociągiem oraz – uwaga, uwaga – podróże w transportówce na rowerze.
Na zdjęciu: caryca w trakcie ekskluzywnych snów o wyprawie Orient Expressem.
Zobacz też:
Komentarze
Odpowiedzi: 8 do wpisu “Caryca Jekatierina”Zostaw swój komentarz. Jeśli chcesz mieć własny obrazek obok komentarza skorzystaj ze strony gravatar!

W transportówce na rowerze też??? Jak to zniosła?
Bezproblemowo – jechala w transportowce-plecaku, potem zsiadla, otrzasnęla sie, i spoko
Nasz Fidelek jak na razie ma za sobą podróże samochodem i rowerem – w plecaku do przewozu małych psów i kotów. Ale za to był już w Pradze i Wiedniu, a w przyszłym roku wybiera się promem na Bornholm
Metro mamy we Wrocławiu tylko legendarne, ale resztę środków transportu postaramy się, wzorem Katii zaliczyć
Panna Mary podróżowała w ekskluzywnej reklamówce H&M. Przed wyjściem do weterynarza umościła sie tam i za nic w świecie opuścić tego utopijnego miejsca nie chciała. Cóż na to poradzić? Zabrać kota w reklamówce- była przeszczęśliwa, środek transportu- zaakceptowany. BTW, moja torebka też się sprawdza, ale Mary nie chce mi potem oddać portfela… Hm. A że kotek rośnie i masy nabiera (5 miesięcy i 2,2kg) coraz częściej myślę o plecaku:)
@ MartaD – plecak się najlepiej sprawuje na… brzuchu. Na plecach dno pod ostrym kątem pikuje w dół i kot zjeżdża. Trzeba chodzić płynnie, żeby kotem nie bujać i nie potrząsać.
W sumie nie wiem po co mi transporter i plecak, bo kot dość dobrze chodzi na smyczy “przy nodze” i tylko w wyjątkowych okolicznościach potrzebuje przenoszenia.
Plecak sie przydaje podczas wypraw z nadmiernym obciążeniem – kiedy oprócz kota transportujemy jeszcze damską torebkę czy dodatkowe bagaże. Fakt, że dno takich plecakow troche sie wygina, ale mozna usztywnic plastikiem albo otulic kota kocem czy recznikiem, zeby sie w tym plecaku ustabilizowal. A na krotsze podroze to jednak transportowka lepiej sie sprawdza.
Kot w plecaku + obie ręce zajęte bagażami = dylemat w momencie, gdy kot zdecyduje, że ma dość plecaka i wyskakuje, a potem żałośnie dynda na szelkach przyczepionych do plecaka. Zaliczyłam to kilka razy
Mi się dno plecaka nie wygina, tylko tworzy kąt rozwarty ze ścianką przylegającą do ludzia (plecami plecaka) i kąt ostry z frontem plecaka. Musiałabym tam wkładać coś w stylu wysokiego pudełka bez przykrywki, ale wtedy zasłoniłabym wentylowane boki.
Plecak był fajny na spacery, dopóki Fidel bał się świata i w plecaku było bezpiecznie. Teraz w plecaku jest nudno, a świat najbardziej lubi oglądać z perspektywy własnych 4 łap
Kot w plecaku w publicznym transporcie kojarzy mi się nieodłącznie z pazurami przebijającymi materiał i obce płaszcze… Może niegłupi pomysł, zawsze trochę więcej miejsca