Tygrysy do adopcji
31 sierpnia 2011
Małe, rude, nadrzewne, do wzięcia od zaraz z okolic Zalesia Górnego pod Warszawą. Info od tymczasowej opiekunki – na końcu postu, a kontakt do niej – na priv, poprzez formularz kontaktowy Kociarstwa.
31 sierpnia 2011
Małe, rude, nadrzewne, do wzięcia od zaraz z okolic Zalesia Górnego pod Warszawą. Info od tymczasowej opiekunki – na końcu postu, a kontakt do niej – na priv, poprzez formularz kontaktowy Kociarstwa.
4 września 2010
Jeżeli skrycie marzycie o kocie rasy innej niż tzw. europejska, ale nie chcecie kupować kota rasowego, mamy dla Was ofertę specjalną: piękna półrasowa kocica – do adopcji od zaraz. Sądząc po imponującej ilości futra, ma w sobie domieszkę syberyjczyka.
14 maja 2010
Kilkutygodniowe kocie dzieci – ze zdjęcia poniżej – uciekały przed okolicznym kocurem mordercą i tak trafiły do ogrodu znajomych pod Warszawą. Są do wzięcia od zaraz, mają po kilka tygodni i wyglądają na zdrowe.
Niestety, płci nie znamy, choć wyboru nie ma tu dużego: mogą to być albo dwa kocurki, albo dwie koteczki, albo para mieszana. Zainteresowanych zapraszamy do formularza kontaktu na górze strony.
23 listopada 2009
Kolejny przystojniak do adopcji. Urodzony w maju, zaszczepiony i odrobaczony. Pięknooki.
Bolo – błąkał się kilkanaście dni w deszczu, wyrzucany z kolejnych klatek schodowych. Teraz w domu tymczasowym czeka na adopcję. Urodzony w czerwcu, elegant w białych bucikach, z pieczątką na nosku, czyściutki i przemiły. Jest odrobaczony, ma książeczkę zdrowia. Kontakt – przez formularz kontaktowy.
13 października 2009
Kotka znaleziona w Podkowie wraz z bratem czeka na ciepły kąt.
Tola to słodka koteczka z silnym charakterem (wbrew pozorom). Zdrowa, już po odrobaczeniu.
Biała, z czarnym ogonkiem.
Kontakt telefoniczny (numer na zdjęciu) albo przez formularz kontaktowy (po prawej, w sekcji „Kontakt”).
24 listopada 2008
Dlaczego podaż kota tak dramatycznie przewyższa popyt na kota?
Listopad pod znakiem kocich adopcji – tych udanych i tych niedoszłych.
21 października 2008
16 października 2008
Na 50 m kw. Daje to wynik 0,06 kota na każdy metr kwadratowy. Trzeba uważnie stawiać kroki, bo z każdym metrem kota robi się więcej.
A nowy kot jest wspaniały, jak wszystkie, tylko jeszcze nie korzysta z kuwety.
16 września 2008
Kolejny kotek ogrodowy, który nie chce pozwolić sobie pomóc. Ma zainfekowane oczy, niedowagę, pląsa na nim stado pcheł, ale kiedy zasadzamy się na niego pod krzakiem, okazuje się, że bardzo szybko biega. Szybciej niż my.
Chociaż w sumie to krzepiące. Jeżeli dwumiesięczne kocię jest w stanie przechytrzyć dwójkę dorosłych ludzi, to może nie taka z nas korona stworzenia, jak by się mogło nam wydawać.
1 kwietnia 2008
Kot, którego ostatnio promowaliśmy, znalazł już dom i stał się kotem szczęśliwym, choć jeszcze o tym nie wie.
Nowemu opiekunowi gratulujemy, a Leo, czyli brat wspomnianego kota, przesyła braterskie pozdrowienie – kliknij, żeby pozdrowił.
28 marca 2008
![]()
Uprzejmie informujemy, że mamy w ofercie kotka piwniczego: chłopiec 3-miesięczny, biało-rudy, do wzięcia od soboty.
To braciszek naszego nowego kota Leo, chwilę później wyłowiony z piwnicy. Ci, którzy poznali Leo i którym Leo wtulił się w pachę (a podejrzewamy, że wtuliłby się nawet włamywaczom, zamruczał i wylizał im twarze), mogą potwierdzić, jaki to przyjemny kot. Z pewnością cała rodzina ma to zapisane w genach.
Obok zdjęcie kotka (kliknij, żeby powiększyć) tuż po przewiezieniu z piwnicy do lecznicy – dziś, po kilkudniowych zabiegach weterynaryjnych wygląda jeszcze lepiej.
Walorami kota są:
Kotek czeka w lecznicy na Tarchominie, gdzie został wyleczony z infekcji wirusowej, zaszczepiony i odrobaczony. Lekarz mówi, że jest to kot zdrowy i rozwojowy.
Jeśli zdecydujecie się na adopcję, możemy zapewnić odbiór kota na Różanej na Mokotowie. Gratis dodajemy brzęczącą piłeczkę i grzechoczącą myszkę.
17 lutego 2008
Już na wstępie powiedzmy sobie jasno, że największą krzywdą, jaką można wyrządzić kotu w trakcie jego kociego życia, to przygarnąć go z piwnicy.
Dokonajmy rachunku strat i zysków. Zabieramy go z tej brudnej, ciemnej piwnicy, w której sypiał między pralką a lodówką, załatwiał się pod spróchniałym sekretarzykiem, w której żarły go pchły, w uszy wkręcał się świerzbowiec, a pod pazurami gromadził się pył węglowy z hałdy, którą usypano w piwnicy jeszcze w latach pięćdziesiątych. My natomiast zabieramy go w czyste ciepłe miejsce, gdzie nie zabraknie mu jedzenia i picia, zabawek z tasiemką i puszystych kocyków, gdzie obdarzony zostanie troską i miłością.
Kot nam tego nie wybaczy.