Przechodzimy (znowu) remont, a nasi milusińscy (znowu) dokładają starań, żeby było jeszcze brudniej. Oto nasz ranking ulubionych kocich zabaw w pyle:
1. Turlanie nakrętki – klasyk.
2. Bycie wewnątrz – kot przebywa w jakimś złożonym meblu, kiedy myślisz, że przebywa zupełnie gdzie indziej.
3. Bycie pod folią – absolutny hit tego remontu; kup dużą płachtę, wpuść w nią dwa koty i czekaj, co z tego wyniknie. Coś jak dziecięca zabawa w oblężony fort, z tym że dzieci nie mają pazurów.
Na zdjęciu: Leon jest już pod folią i oczekuje towarzystwa do zabawy. Tymczasem, Katia jest gdzieś wewnątrz.
Miało być miło, a wyszło jak zwykle. Na 9. urodziny Katii chcieliśmy sprawić jej przyjemność, zabierając na sentymentalną przejażdżkę i energetyzujący spacer po ogrodzie. W obu przypadkach kot najpierw bardzo nie chciał wyjść, potem bardzo nie chciał wrócić. A później się zaczęło: od soboty wieczór kot siedzi pod drzwiami i drze się, żeby go wypuścić. Dokąd? Nie wiemy. Wiemy tylko, że na następne urodziny Katia otrzyma od nas najserdeczniejsze życzenia bez prezentów.
Na zdjęciu: szanowna jubilatka przechadza się po ogrodzie. Całość zeżartej wówczas trawy zwróci następnego dnia.
Czyli Katia. Jedyny znany nam kot, który zaliczył podróże samochodem, metrem, tramwajem, autobusem, pociągiem oraz – uwaga, uwaga – podróże w transportówce na rowerze.
Na zdjęciu: caryca w trakcie ekskluzywnych snów o wyprawie Orient Expressem.
Są to roboczogodziny wyrabiane dziennie przez kota. Za kotogodziny uznajemy takie czynności jak mruczenie, ocieranie się o nogi, mizianie, przyjazne miauczenie (w odróżnieniu od miauczenia roszczeniowego), wtulanie się w pachę, ogrzewanie brzucha oraz inne. Aby zasłużyć na posiłki, dorosły kot powinien wyrobić dziennie mniej więcej 1 kotogodzinę. Każda dodatkowa kotogodzina premiowana jest bonusem, np. nieoczekiwanym atrakcyjnym posiłkiem.
Transmisja live z karmnika dla sikorek trwała całą zimę. Dla kotów było to wyjątkowe doświadczenie: patrzeć, jak posila się ich posiłek. I do samego końca łudziły się nadzieją, że ten apetyczny latający pokarm któregoś razu da się upolować. Z braku możliwości nerwowo szczekały przez szybę (dla niewtajemniczonych: koty z zasady miauczą, ale zdarza im się także szczekać. Jest to kolejny przejaw wyższości kotów nad psami, które umieją tylko szczekać).
Na zdjęciu: Katia sprawdza, czy w karmniku nie pozostawiono czegoś do zjedzenia. Na przykład sikorki, chociaż gołąbek też byłby smaczny.
Kącik wspomnień: parę lat temu nasz rodzinny kot Fredzik do karmnika wszedł w całości. Ponieważ kot Fredzik ważył wówczas 8 kg, szczelnie wypełnił sobą karmnik, nie pozostawiając miejsca dla sikorek. Ptaki przyglądały się temu w osłupieniu.
2. Zdejmij koty z blatu i odstaw w ustronne, szczelnie zamknięte miejsce na minimum 6 godzin (opcjonalnie, możesz od razu przełożyć je do transportówki i wywieźć na jeden dzień do rodziny lub znajomych).
3. Przyrządź sushi zgodnie z instrukcją.
Na zdjęciu: sushi w fazie zawijania oraz Niecierpliwi Konsumenci.
Dla niewtajemniczonych: drifting to technika jazdy w kontrolowanym poślizgu. Koty to jedyne stworzenia, które opanowały tę technikę w stopniu bardziej zaawansowanym niż mistrzowie WRC – drifting uprawiają nawet w kompletnych ciemnościach, w samym środku nocy.
Kot starszy: No dobra, więc plan jest taki. Najpierw idziemy się wytarzać, a potem ty na prawo, ja na lewo i przechodzimy powoli przez wszystkie drewniane, brązowe powierzchnie, zostawiając na nich ślady. Czaisz?
Kot młodszy (entuzjastycznie): Tak! Tak! Tak! To będzie superfajne!
Tuptają w stronę przedpokoju. Kurtyna. (Opcjonalnie kurtyna z folii malarskiej).
30 stopni w cieniu. Katia przetacza się po domu w poszukiwaniu miejsc zacienionych. Leonowi śniło się, że jest rasowym bezwłosym sfinksem kanadyjskim. Przebudzony, z przerażeniem odkrył, że jednak ma sierść, a temperatura wciąż sięga 30 stopni w cieniu .
Latem kociarstwo popada w stan szczęśliwości. Jest ciepło i zielono, a w powietrzu krążą małe porcje smacznych i pożywnych posiłków, które z łatwością można upolować.
Tak więc latem nie jesteśmy już kotom do szczęścia potrzebni, no chyba że w kuchni, w związku z pustą miską.
W informatyce nazywa się to kompresją. W naturze proces ten polega na wypełnieniu 5-kilogramowym kotem pudełka o wymiarach 26/21/10 cm. Jeśli kotu uda się upchnąć w całości, jest to kompresja bezstratna. Z kompresją stratną mamy do czynienia wówczas, kiedy poza pudłem pozostaje ogon albo fragment łapy.
Na zdjęciu – dobrze skompresowana Katia (w pudełku, w którym leży od grudnia).
Leżenie przy pustej misce to jakaś nowa metoda wyłudzania pokarmu. Dotychczas Katia wyłudzała posiłek “przez zasiedzenie” – taktykę polegającą na tym, że kot ustawia się w punkcie karmienia i siedzi i siedzi, i siedzi, i siedzi, i siedzi, i siedzi, i siedzi, dopóki nie wzruszymy się kocią wytrwałością i nie napełnimy miski.
Metoda “na leżąco” to udoskonalona wersja metody siedzącej, obliczona na minimalizację wysiłku przy zachowaniu wysokiej skuteczności. Obecnie w fazie testów.
Po oficjalnej części ceremonii powitalnej, która odbyła się w przedpokoju, oraz rytualnym obwąchaniu torby (może coś przywieźli? może coś do żarcia?), Komitet Powitalny udał się w okolice miski w oczekiwaniu na bankiet.