11 maja 2011
Zakoceni, sez.2, odc.5. Szok
No i co wyszło na jaw w lecznicy? Kosmo jest już wykastrowany.
Pozdrawiamy i z radości idziemy się upić.
11 maja 2011
No i co wyszło na jaw w lecznicy? Kosmo jest już wykastrowany.
Pozdrawiamy i z radości idziemy się upić.
4 kwietnia 2011
Posil się, chłopcze, zanim zapakujemy cię w transportówkę i wywieziemy do kliniki na zabieg, po którym już nic nie będzie tak jak kiedyś. Ale idzie wiosna, sezon kocich godów się rozpoczął, a my nie mamy w planach dokarmiania twoich potencjalnych trzech synków i dwóch córek. Tak więc sorry, kocie, sorry.
Na zdjęciu: kot Kosmo, który jeszcze nie wie, co go czeka.
21 listopada 2008
Mniej więcej dwa tygodnie po zabiegu i kot, i my odczuwamy pewien brak. Coś się skończyło, czegoś już nigdy nie będzie. Zaczyna się etap statecznego kocura kastrata, gnuśnawego i z lekką nadwagą. Będzie siadać na stole i przysypiać na siedząco (kot się wtedy delikatnie kiwa – prawdopodobnie po to, żeby samego siebie przekonać, że całkiem jeszcze nie zasnął).
Czegoś więc brakuje i jedyną, jedyną metodą, żeby ten brak zrównoważyć jest nieskończenie wiele atrakcyjnych posiłków.
17 listopada 2008
Więc tak: zaczęło się od ognistego seksu z kapciem pod fikusem. Było namiętnie i przygodnie.
Odkąd pod fikusa wstawiliśmy pudło (zwykłe, szare pudło), kot postanowił się ustatkować. Zaniósł kapeć do pudła w zębach i powściągnął wodze namiętności. Teraz więcej rozmawiają, wyobrażają sobie wspólną przyszłość, może nawet planują dzieci.
8 listopada 2008
No więc tak jest po kastracji. Właśnie tak.
Tłumaczymy to hormonami. Po domu chodzimy w skarpetkach.
7 listopada 2008
Już na początku nie było większych problemów, bo kot sam wlazł do transportówki.
Kolejnym brakiem problemu była narkoza, z której kot całkowicie wybudził się w 3 godziny. W czwartej godzinie skakał już po pawlaczach i bił Katię.
5 listopada 2008
Dogłębna miłość do kapcia.
Koci odpowiednik Pieska Leszka z Kartonów w 4fun. Chociaż Piesek Leszek chyba jeszcze nie robił tego z kapciem.
3 listopada 2008
W czwartek kastrujemy Leona. Nie jest to specjalnie miła okoliczność, ani dla nas ani dla kota, ale nie ma wyjścia.
Przez tych kilka miesięcy od osiągnięcia tzw. dojrzałości płciowej Leon zdążył przekopulować większość naszych swetrów, szalików, ręczników; kopulował z naszymi nogami, rękami, plecami, a najbardziej ukochał sobie szlafrok.
Miał dziesiątki przygodnych kontaktów seksualnych z obiektami, które się do tego nie nadają. Z obiektami, które nawet nie są żywe.
Raz próbował kopulować z porzuconą na ziemi brudną skarpetką. To chyba wtedy zdecydowaliśmy, że nie ma co wstrzymywać kastracji.