30 listopada 2011
Przechodzimy (znowu) remont, a nasi milusińscy (znowu) dokładają starań, żeby było jeszcze brudniej. Oto nasz ranking ulubionych kocich zabaw w pyle:
1. Turlanie nakrętki – klasyk.
2. Bycie wewnątrz – kot przebywa w jakimś złożonym meblu, kiedy myślisz, że przebywa zupełnie gdzie indziej.
3. Bycie pod folią – absolutny hit tego remontu; kup dużą płachtę, wpuść w nią dwa koty i czekaj, co z tego wyniknie. Coś jak dziecięca zabawa w oblężony fort, z tym że dzieci nie mają pazurów.
Na zdjęciu: Leon jest już pod folią i oczekuje towarzystwa do zabawy. Tymczasem, Katia jest gdzieś wewnątrz.

22 marca 2009
Jest to rodzaj gonitwy kotów rozgrywanej w mieszkaniu w godzinach nocnych. Wygrywa kot, który w najkrótszym czasie stratuje najwięcej przedmiotów. Kubki z niedopitą herbatą oraz wazony z kwiatami są specjalnie punktowane.
Co ciekawe, podczas wyścigu koty kibicują same sobie. Są podekscytowane, miauczą przeciągle i gruchają. Odgłosy entuzjazmu mieszają się z dźwiękiem strącanych przedmiotów.
8 lutego 2009

Jest to gra, której Terry Pratchett z niezrozumiałych względów nie opisał. Być może Pratchett nie mieszkał nigdy z kotami w warszawskim starym budownictwie, gdzie ściany sięgają trzech metrów, a meble i półki tworzą kondygnacje różnej wysokości – co daje idealne warunki do grania w Bycie Wyżej.
Ponieważ gra zwana Bycie Wyżej polega dokładnie na tym, na co wskazuje jej nazwa. Na byciu wyżej. Niż inne koty.
Sekwencja gry przebiega zawsze według identycznego scenariusza. Na przykład w kuchni. Kot A siedzi na blacie kuchennym (wie, że nie powinien tam siedzieć, ale to już część innej gry prowadzonej z właścicielem mieszkania). W każdym razie siedzi. Pod blat podchodzi kot B. Jest niżej. Dostrzega kota A, który znajduje się wyżej. Patrzy. Patrzy. Patrzy. Coraz bardziej patrzy. I wtedy błyskawicznie rozgrywa się finał: kot B wskakuje na blat, kot A zeskakuje i odchodzi. Kot B siedzi na blacie. Koniec.
W bardziej złożonych odmianach gry koty skaczą po półkach, meblach i plecach, zamieniają się pozycjami i docierają do najwyżej położonych punktów w domu. Któryś z kotów zawsze jest wyżej.
3 lutego 2009
W poprzedniej edycji “Kocich gier i zabaw” zaprezentowaliśmy intrygującą dla człowieka grę znaną w świecie kota jako kocie szachy. Terry Pratchett opisał jednak jeszcze wiele innych, nieprzeniknionych kocich zabaw. Jedną z nich jest: Tamta Strona.
Kocia zabawa podobna do łucznictwa zen – nie chodzi o to, co się naprawdę robi, ale liczy się styl, w jakim zostało to osiągnięte. Gra polega na uporczywym byciu po niewłaściwej stronie drzwi i trwa tak długo, jak długo wytrzyma ludzka cierpliwość, a potem jeszcze trochę. To prosta zabawa, jedynie odrobinę bardziej skomplikowana od zawsze ulubionego Gapienia się na Lodówkę.
Istnieją jednak różne stopnie złożoności, a doświadczony gracz w Tamtą Stronę odruchowo wybiera lokalizacje niewyobrażalnie trudno dostępne dla człowieka, jednak dla kota niezwykle wręcz łatwe do opuszczenia.
25 stycznia 2009
Nikt nie opisał kocich szachów równie dobrze, jak Terry Pratchett w książce “Kot w stanie czystym”. A Pratchett opisał je tak:
Jako teren gry niezbędne jest coś wielkości niedużej wioski. W rozgrywce może brać udział do kilkunastu kotów. Każdy z nich wybiera punkt obserwacyjny: dach, mur składu węgla, strategiczny róg ulicy albo — w spokojnych wioskach — środek drogi, i siedzi tam. Myślicie sobie, że znalazł po prostu miłe miejsce, żeby wygrzewać się w słońcu, dopóki nie zauważycie, że każdy z kotów widzi przynajmniej dwa inne. Ruchy wykonywane są jako rodzaj błyskawicznego przeczołgiwania się, z brzuchem niemal dotykającym ziemi. Zasady są dla ludzi dość niejasne, choć wydaje się, że celem rozgrywki jest, by widzieć wszystkie inne koty, samemu pozostając niewidocznym. To jednak tylko spekulacje; być może, prawdziwa gra toczy się na jakimś tajemniczym wyższym poziomie, niedostępnym dla zwykłych ludzkich umysłów, jak krykiet.
12 grudnia 2008

W zamyśle producenta była to krzyżówka tygrysa z reniferem, uzupełniona o sprężynujący sznurek i dzwoneczek.
Jedna z najskuteczniejszych kocich zabawek, jakie mieliśmy do dyspozycji – co oznacza, że była w stanie zaabsorbować uwagę kota na dłużej niż 30 sekund.
Zaczęło się od odgryzienia ucha. Potem renifer stracił nogę. Po tygodniu kot wygryzł mu z tyłka plusz i ogólnie sponiewierał. Wreszcie, wczoraj, renifer oddzielił się od reszty renifera i został sam sznurek z dzwoneczkiem uwieszony na klamce.
Kot jest zachwycony. Grucha, skacze i sprężynuje sznurkiem. My też jesteśmy zachwyceni, że kot na dłużej się czymś zachwycił, aczkolwiek dzwoneczek mógłby być cichszy.

22 maja 2008
Sznurek, pogryźć.
Piłka, do przeturlania.
Ptak za oknem, przeleciał.
Czyjaś noga, moja noga.
Pogryźć. Sznurek.
Boże, jak ja to wszystko ogarnę?