27 kwietnia 2010
Serwis The Oatmeal tłumaczy, jak doszło do tego, że ludy świata łamią sobie zęby na nazwie islandzkiego wulkanu. Tak, tak, to kot. (Kolejny argument na rzecz oprogramowania PawSense albo przeciwko kotom w ogólności).

6 kwietnia 2010
Kot domowy przemieszcza się po domu całkowicie swobodnie, co oznacza, że po meblach przechadza się z równą swobodą, jak po prawie wyschniętym praniu, sprzętach elektronicznych, delikatnej szklanej zastawie odziedziczonej po pradziadkach, jak również po klawiaturze komputera.
Kocia przechadzka po klawiaturze to jednak problem donioślejszy niż zwykłe przejście kota po świeżo upranym prześcieradle, ponieważ klawiatura, w odróżnieniu od prześcieradła, posiada klawisze oraz skróty, odpowiadające m.in. za takie funkcje jak PRZENIEŚ DO KOSZA lub, co gorsza, USUŃ TRWALE.
Ponieważ przeciętny kot ma głęboko gdzieś, co nam trwale usuwa z dysku (on po prostu zmierza z punktu A do B, i bardzo mu się śpieszy), pewien sprytny programista stworzył specjalną aplikację komputerową zabezpieczającą system przed kocimi łapkami (catproofing). PawSense wykrywa ruchy kota na klawiaturze, blokuje wprowadzanie danych i wydaje odstraszający zwierzę dźwięk. Działa na większości systemów operacyjnych i kosztuje niecałe 20 dolarów.
Twórca aplikacji sam przyznaje, że PawSense to pomysł z gatunku zabawnych: “Pomyślałem sobie, że jeszcze zabawniej byłoby urzeczywistnić ten pomysł, pisząc program, z którego parę osób skorzysta”.
