11 września 2008
Po brzuchu
Zwierzę nie jest rzeczą, ale człowiek nie jest też meblem. Jeżeli koty któryś już raz w ciągu dnia przebiegają po nas w trakcie swoich gonitw, mamy prawo czuć się rozżaleni.
Siedzimy kulturalnie na kanapie, pijemy herbatkę, a tu nagle kocie biegi. Jeden leci po brzuchach, drugi odbija się od głowy – i żeby chociaż jakieś “przepraszam, śpieszę się” albo “proszę się przesunąć”. Nic, lecą dalej.
Kiedy Katia była młodsza, mościła się wieczorem na szafie nad łóżkiem, a w środku nocy bezceremonialnie zeskakiwała na nas, śpiących. Czuliśmy się trochę jak materac.