Pod marką Kittypod amerykańska projektantka Elisabeth Paige Smith stworzyła kolekcję kocich legowisk wykonanych w całości ze wzmacnianej falistej tektury.
Koty zaspokajają naturalną potrzebę kartonu, a mieszkający z nimi ludzie mogą wreszcie wyrzucić pudełka po butach, które – nooo, tak jakoś wyszło – przez kilka miesięcy służyły kotom za legowiska.
Inne, mniej lub bardziej udane, próby estetycznych ulepszeń kartonu możecie zobaczyć tu albo tu.
W informatyce nazywa się to kompresją. W naturze proces ten polega na wypełnieniu 5-kilogramowym kotem pudełka o wymiarach 26/21/10 cm. Jeśli kotu uda się upchnąć w całości, jest to kompresja bezstratna. Z kompresją stratną mamy do czynienia wówczas, kiedy poza pudłem pozostaje ogon albo fragment łapy.
Na zdjęciu – dobrze skompresowana Katia (w pudełku, w którym leży od grudnia).
Szczytem wszystkiego jest przebywanie w pudle na pawlaczu. Jednoczesne Bycie Wyżej oraz Bycie w Pudle, a więc to, na czym kotom domowym zależy najbardziej.
Producenci dwoją się i troją, projektując zabawki dla kotów: wściekle kolorowe konfiguracje piórek, sznurków, sprężynek, pluszu, piłeczek, myszek, dzwoneczków. Kupne zabawki jednak albo zbyt szybko się psują (średni czas użytkowania piórek to około dwa dni), albo zbyt szybko giną (problem myszek znikających pod szafą). Poza tym, powszechnie wiadomo, że żadna kupna zabawka nie zaabsorbuje kota na dłużej niż kilka minut.
Co innego – pudło. Skłonność kota do zabawy w kartonach musi frustrować każdego, kto dopiero co kupił kotu kolejną wymyślną zabawkę.